Takich tekstów, zapewne jest w sroc. Ale mojego jeszcze nie ma. Zadaję sobie dziś pytanie: Jak pisać bloga, by był poczytny, przyswajalny i lubiany? Wiem, że nie ja powinienem odpowiadać na to pytanie, są ode mnie ludzie mądrzejsi, sprytniejsi i tacy, którzy badanie blogosfery traktują jak pasję. Ale ‘kto mie zabroni?’ Dlatego chwytam swoją motykę i ruszam z nią na to słońce!
- Podejmowany temat, ma być ciekawy, do porywającego włącznie – No dobrze, ale jak tu dogodzić wszystkim? Każdy ma inne zainteresowania.
- Piszemy blog tematyczny, albo kogel-mogel pod względem tematów jakie próbuje się kąsnąć – Gdy jest kilku autorów, nie bardzo można pisać blog tematyczny, chyba, że każdy z autorów, przedstawia ten sam temat swoimi oczyma. Wyobraźcie sobie, 6 różnych notek, na temat jednego meczu. Chociaż, mogłoby to być interesujące…
- Notka w swoich rozmiarach, powinna być ‘akuratna’. Nie za długa, nie za krótka, w sam raz – Kolejna przeszkoda. Ile to jest w sam raz? Jeden może krążyć wokół tematu zapisując całe tomiska, innemu wystarczy kilka konkretnych zdań. Same tematy nie są sobie równe.
- Kwestia dźwięku i obrazu – Tu jest problem, ponieważ jeden musi przeczytać, by załapać, innemu wystarczy pismo obrazkowe, albo ścieżka dźwiękowa. Bywają i tacy, których obrazki niemiłosiernie wkurwiają, do wyszydzania włącznie.
- Nie każdy przecież musi dogodzić wszystkim. Nie znaczy to jednak, że nie ma się starać. Przecież blogi nie pisze się dla siebie, a dla czytającego – Właściwie, to cholera wie, po co kto pisze blogi. Każdy ma inny powód, cel, przyczynę. Czy pisać od siebie, czy pod klienta?
- Prawda jest też taka, że blogom należy przypisać dwa różne rozkłady zadowolenia. Jeden dla piszących, drugi dla czytających. Rozkład zadowolenia piszącego, jest mniej wiecej stabilny i powiedzmy sobie zobrazować go można krzywą spłaszczoną (musiałbym narysować, ale mi się nie chce), podobną może do sinusoidy. Natomiast rozkład zadowolenia czytających, jest nieprzewidywalny i zależny od osobniczych nastrojów, jak i od stopnia sympatii dla piszącego.
- Komentarze i komentujący – To temat rzeka. Zawsze może się trafić taki, który się zachłyśnie zachwytem, albo wręcz przeciwnie, zapieni się treścią, jaka mu nie leży. Ja, najbardziej cenię sobie spokojną umiarkowaność w komentarzach. Kwestia merytoryczności – Nie wiem, który komentarz jest naprawdę merytoryczny, a który nim nie jest. Niektórym przeszkadza brak nawiązywania do tematu, próbują naprowadzać, pouczać, krzyczeć a w końcu ciąć i blokować. Ja lubię komentarze z gatunku ‘dzikich’, pozornie niezwiązanych z treścią notki. Zawsze z takich ‘abstrakcyjnych’ tekstów, może wyłonić się zabawna dyskusja.
- Pisząc blog, najlepiej ustalić sobie z samym sobą, że robi się to dla zabawy. W innym przypadku, to nie ma sensu, ponieważ można się bardzo rozczarować, a rozczarowania, jak wiemy, rodzą frustracje.
- Tematu nie wyczerpałem, ponieważ naruszyłbym któryś z własnych podpunktów poradnika. Cóż, jest nas tutaj kilkoro, każdy może na ten temat coś napisać – bo wolno.
Z tego, co tu wypociłem, wychodzi mi jedno: najlepiej w ogóle nie zabierać się za pisanie blogów, ponieważ jest to ciężki i wkurwiający ‘kawałek chleba’, w dodatku zazwyczaj bez masła. Ludzie, po co to robimy? Zarzućmy tę blogową działalność i miejmy święty spokój do końca dni swoich.












Śliczna notka :* /zachłyśnięcie się zachwytem ;P/
Nie jesteś miarodajna, Charmee… :>:P
Wątpisz w mój dobry gust, czy w umiejętność obiektywnej oceny takich ślicznych notek? :P
Urodziłem się, by mieć wątpliwości, stąd to wszystko.
Poltergeiście , chciałam odnieść się do pkt 7 i połączyć umiarkowanie , która cenisz z dzikością której oczekujesz, tak więc powiem wprost:
Pragnąc obudzić ze stanu hibernacji swoje zlodowaciałe fantazję , chciałabym zaproponować Panu przeżycie ekscytującego czat romansu ( to odnośnie dzikości) niekoniecznie ze mną (to do umiarkowania)….(lizak kogutek)
No tak, to faktycznie wiele tłumaczy :P Bardzo wiele /faja/…
“Dzikość’, jak ‘dzika baba’, taka ni z gruchy ni z pietruchy, ale może okazać się super. Jeśli już tak erotycznie Haniu zrozumieć raczyłaś mój wpis. :)
Gruchy :>
…na wierzbie?
I tak oto weszliśmy na drzewo /faja/…
A przecież już nasi przodkowie dawno z niego zeszli. No nie ma jak w domu, nie?
Phi…
Zawstydziłeś mnie, zatem zmykam :)
Nie miałem takiego zamiaru, Haniu. :)
No… /przytaknięcie z przekonaniem/
Komu Ty tak przytakujesz, Charmee? :)
Właśnie się pogubiłam.
Gdy się odnajdziesz, to wiesz, gdzie mnie szukać. :)
A co poltergeist masz GPS na drugiego nicka ?
Na drzewie? :> :P Znaczy się w domu /faja/…
Wiem, wiem…
Niektórzy trafiają zupełnie inaczej, na wyczucie, Haniu. :)
A to nie znam tych niektórych, Ci których znam za grosz wyczucia nie maja(lizak kogutek)
Hahahahahahah
ja to bym miała najlżej , jesli by już takie 6 notek na temat jednego meczu mialoby powstać , fotka i tuba :D
a`propos blogopisaczy to gdzie jest Eliot ? i kto pozwolił jej na tak długo być wyjechaną ? :>
George pewnie jest na Bermeludach.
Że tak wtrącę swoje 3 grosze w temacie notki, oczywiście merytorycznie. Zacznę od wstępu: otóż uważam, że pytanie ” Jak pisać bloga, by był poczytny, przyswajalny i lubiany?” jest wg mnie źle postawione.
Moim skromnym zdaniem pisząc bloga akurat tych 3 przymiotników nie powinno się brać pod uwagę. Poczytny – co to oznacza? Że niby im więcej osób przeczyta tym lepiej? Nie sądzę. Przyswajalny – znaczy, że skoro w pkt. 1 chcę być poczytny (czyli mają mnie masy czytać), mam pisać “przyswajalnie” dla matołów? Też nie sądzę. Lubiany – to bez sensu. Co ma wspólnego pisanie bloga z jak to nazywasz “lubialnością”, czy to jakaś odmiana wazeliniarstwa?
Na blogu w moim odczuciu pisze się to co się ma w jakiejś kwestii do przekazania i tylko tyle. Lepiej jak to przeczyta jedna osoba, z którą da się na dany temat porozmawiać, niż 1000 z których 999 nie ma nic do powiedzenia.
Do punktów będę się ustosunkowywał sukcesywnie.
ad1. Sam sobie odpowiadasz na pytanie. Nie dogodzisz wszystkim i zupełnie nie rozumiem dlaczego do tego dążysz (jak tu dogodzić wszystkim). Dlaczego uważasz, że temat musi być dla każdego porywający? Jakąś “urawniłowkę” chcesz stosować? Pisz to co Ty uważasz za słuszne, ciekawe. Mając świadomość, że przeczytać i wyrazić swoje zdanie może każdy i bądź przygotowany na to, że nie zawsze będzie to zdanie tożsame z Twoim.
ad2.) Decyzja należy do Ciebie.
ad3.) Notka powinna być tak długa, jaka “wyjdzie” spod pióra autora. Administracyjne ograniczanie długości niebezpiecznie zbliża się do powstania “Regulaminu bloga”. Ile masz do napisania tyle piszesz. Znam notki długie warte przeczytanie i bezsensowne kilkuzdaniowe.
ad4. – patrz ad1. wszystkim niedogodzisz, jak bedziesz muzyką tłumaczył treść notki tym, którym jest to potrzebne, zniechęcisz tych, którym muzyka do zrozumienia nie jest potrzebna. I odwrotnie.
ad5. To wobec tego staraj się dogodzić wszystkim. Życzę powodzenia. Poinformuj mnie o efektach.:)
Na blogu pisze się tak samo jak tu – tylko dobrze.
ad6.) srutu tutu, srutu tutu, nie masz innych problemów, tylko krzywe zadowolenia? Może opracujesz jeszcze wzór matematyczny do obliczenia zadowolenia czytelników. Twe stwierdzenie “rozkład zadowolenia czytających, jest nieprzewidywalny” jest tak odkrywcze i rewolucyjne, że aż zwala z nóg. :)
ad7. Pewnie o tym wiesz, ale dla przypomnienia: pisząc blog ogólnodostepny musisz się liczyć z tym, że może go przeczytać każdy i skomentować każdy. Koniec kropka.
ad8.) Co najlepiej zrobić pisząc blog powinien zdecydować piszący, co będzie dla niego najlepsze tego nikt nie wie. Nie wiem więc czy “najlepiej ustalić sobie z samym sobą, że robi się to dla zabawy”. Ja na przykład pisząc bloga nic z sobą nie ustalałem.:)
ad9.) pomijam.
Podsumowanie:
Napisałes kilka punktów jak i po co pisać bloga i w swoim podsumowaniu doszedłeś do wniosku, że “najlepiej w ogóle nie zabierać się za pisanie blogów”. Znaczy, że jak nie jesteś poczytny i lubiany przez wszystkich to nie warto pisać. Ciekawy sposób wnioskowania.
Czy pisanie bloga jest “ciężkim kawałkiem chleba”? Z tego co napisałeś widzę, że dla Ciebie tak, dla mnie wręcz odwrotnie, ale to wyłącznie kwestia podejścia. Ja jeżeli cokolwiek robie w realu, czy w necie nie zabiegam o “poczytność, przyswajalność i bycie lubianym”. Zawsze znajdę, że użyję obcego wyrazu, target który zainteresuje to co robię. Ty chcesz zbawiać masy i być przez masy wielbiony. Nie osiagasz tego i dodam nigdy nie osiągniesz, stąd dla Ciebie jest to “ciężki i wkurwiający ‘kawałek chleba’, w dodatku zazwyczaj bez masła.”
Jeżeli tak to masło kup w Tesco i będziesz miał chleb z masłem do “końca dni swoich”. Blog do tego nie jest zupełnie potrzebny.
Kocie – jasne tylko dobrze, po linii i na bazie:)
Oho, Patison się popisuje. Wybacz, ale nie chce mi się czytać. :)
Charmee – zejdź z drzewa. Ludzie zeszli z drzew miliony lat temu, wstyd, żebyś jeszcze tam siedziała:)
Wstyd, jest pojęciem względnym.
Poker – no widzisz, napiszesz jakąś notkę, zachęcasz do wypowiadania się, a teraz smędzisz, że się popisuję. Nie chce Ci się czytać to nie czytaj. Możesz dalej płakać i użalać się nad swoim netowym losem. Śmignij nową notkę o tym jakie to życie jest bezsensowne, złe, jak to nie jesteś przez świat rozumiany. Znajdzie się kilka osób współczujących (dawniej zwanymi płaczkami) i będziesz lubiany, poczytny i popularny.:)
Sam sobie smigaj notki, jakie chcesz. :)
Żart też jest pojęciem względnym, a co najgorsze nie zawsze jest zrozumiany. Masz rację, czasami trzeba słowa uzupełniać muzyką, żeby proste sprawy niektórzy zakumali.
Specjalnie dla Ciebie Poker wyjasnienie: używając określenia “charmee – zejdź z drzewa” nie twierdziałem, że Charmee faktycznie siedzi na drzewie. Amen.
Oczywiście, że jak będę chciał to śmignę:) Nie będe się wtedy pytał o zgodę i zastanawiał, czy będzie poczytna, przyswajalna i lubiana.:)
Zejdź z Charmee, Pathison :]
Chodź, Poker, do mnie na drzewo, fajnie będzie… /faja/…
Cześć Charmee. :)
Dobry wieczór, Poker :)
Bardzo dobry. :)
A mówił Kret, że kiepskie może dziś być samopoczucie.
Ps. Zauważyłam dziś, że starzeją mi się dłonie.To straszne.
Jeśli tylko dłonie, to nie jest tragedia, Kasiu. ;)
Nie piszę bloga, więc i treść poradnika mnie nie interesuje ;)
Nigdy nie ma przymusu czytania cudzych wypocin, Zofio. ;)
Cześć laski ;P
Tak, bardzo dobry /ten wieczór/… Oby więcej takich /faja/…
Kret się nie zna na samopoczuciach, najwidoczniej… Też pewnie na drzewie jeszcze siedzi.
Widziałam ostatnio jak kobita se wygląd dłoni poprawiała. Wstrzykiwali jej tłuszcz z jej własnych kolan. Nigdzie więcej go nie miała. Kurde.
Cześć :)
/znaczy, że wieczór, bo niekoniecznie dobry/
dobrze że w moich szumnie nazwanych notkach nie ma co czytać ;) czołem miluchy ! wieczór cudowny, przytaknę :>
Przypomniało mi się pewne zebranie, kiedy prezes powiedział “kto podziela moje zdanie , jest moim przyjacielem, kto ma inne- mogę z nim polemizować, ale jeśli zauważę, ze brakuje komuś optymistycznego spojrzenia i na zmiany, to takiego pracownika wymienię na innego….czy są jakieś pytania?”
Tłuszcz w kolanach? Hmmm… /zerkam na swoje/…
Kaśka, a mogłabyś bliżej o tych dłoniach? :>
optymizm w spojrzeniu ? i owszem, nie tylko w spojrzeniu :D /roboty nie stracę chyba/ :D
Charmee, a z tymi didaskaliami chcesz upodobnić się ko pstrokatej czy zwyczajnie powalić pomysłowością “dymków”?
Poczytam później.. jak mi się będzie nudziło, Pok;)
o, jeden telefon i przerwa w dostawie moich komciów a tu jaki wysyp :P
Zastanowię się, Haniu, i dam Ci odpowiedź. Najszybciej, jak to możliwe :)
No, pani była sucha. No i te dłonie były takowe.
Blue przynajmniej wiesz skąd, jakby coś :D
Zastanów się, bo 7 minut jest już Twoje:) tak wszystko pod siebie charmee? :)
(lizak kogutek)
Kaśka, ale ja pytam o Twoje :P
Haniu jak to powiadają , rzeczy niemożliwe zalatwia się od ręki, na cuda trzeba poczekać ;)
A cierpliwość jest cnotą:)
Pstruśka, ja, ja…pewnie ze sto par dłoni bym obdzieliła;))
charmee00
Kaśka, ale ja pytam o Twoje :P
Moje są, no takie, …stare.
Blue hahahahahha nie przesadzaj :D na sałacie jedziesz od listopada :D
Kaśka, a chociaż drżące są te dłonie? ;)))
Haniu to ja mialam napisać kurcze, teraz zastanawiam się jakie by tutaj jeszcze powiedzenie bylo dobre :D
Pstruśka/zażenowanie/ tylko na blogu…
Jak nacisnę czerwony krzyżyk, zamieniam się w żarłoka:D
Kaśka pamiętaj że takie żylaste szybciej się starzeją / na bank teraz od lodowki nie odejdzie :D/
Żarłacza błękitnego?:>
z Pok na trzy czte i ry dajemy komcie :D
Poltergeist? czy o tych dłoniach drżących to było z podtekstem erotycznym? bo nie chciałabym znowu gafy popełnić …
To było do Kasi, Haniu, Tobie nie powiem. :))
Uhm, a to poczekam na swoją kolej, to paka…:/
Zaraz zacznie zmulać w opolskiEm, w małopolskiEm dziś nie zmula.
… to paka to takie ziomalskie na odchodne? tak pytam…
W warmińsko – mazurskiem również nie :>
w opolskiEm to zacznie zmulać w sensie spania to tak
poltergeist666
Kaśka, a chociaż drżące są te dłonie? ;)))
Jeszcze nie:)))))) Czasem tylko drżę, ale to cała:>
Najbardziej jednak, to zmuliło w wielkopolskiem.
Pakaaaaaa. To po rusku:P
Tak jakby, ale poltergeist stale mnie zawstydza, oblewam się rumieńcem w związku z tym pójdę na L4, na nadciśnienie.
Jak osika /faja/…I znowu na drzewie jesteśmy… ;P
Blue jak deszcz Cię zmoczy i wiatr przewieje ? :>:D
Ja myślałem, że Hania posunie nam tu jakimś dowcipem z przeglądu kabaretów ‘Paka’.
Że niby ludojad?:D
Brawo Kasiu, światowa z Ciebie kobieta;)
Ja niedaleko Ruskich to wiem:P
Że niby tak, Kaśka. ;))
Haniu , jak wyżej;)
jak sobie pomyslę, że jutro znowu wozek widlowy to aż spamować się chce ! :D
Pstruska:> no jak zmoczy
No to ja teraz udam, ze mam nerwoból w okolicy serca, nacisnę wymownie spację, oprę czoło o krzyżyk czerwony i udam, ze wychodzę….
To do….. …..
no seta, teraz się zacznie znając życie …
POker, ja cichego serca jestem.Nic we mnie z bestyi.
a w OpolskiEm to nie przez przypadek z dużej litery? w przeciwieństwie do opolskim ?:>
Haniu, paka;))
Polonistka się znalazła:P
jak te opolskiE napiszesz tak będzie Zośka :>:P
TO opolskie, Pstro :P
tak wiem , wieśniara jestem:P
czemu proces się smiertelnie uniósł e – dumą?
Słuchajcie czytam “Zmierzch”. To niesamowite, bo żaadnej książki tak lekko sie nie czyta. Można czytać między mieszaniem w garach a blogowaniem. To po prostu fenomen.Książka jak dla nastolatek, a czytają ją nie tylko małolaty. Filmu nie widziałam , jak skończę książkę/znaczy pierwszy tom, to obejrzę film, by porównać/.
Ale co jak co, jest dobrze napisana.Czyta się ją …szybko.I lekko /to merytorycznie-żeby nie było/:P
ja zanuciłam pod nosem : tE opolskiE dziołchy ….. i tam jest TE Zośka SE zapamiętaj :P
ja czytam “Niebieską linię ” /faja/
sofijkaa
czemu proces się smiertelnie uniósł e – dumą?
To dla mnie i przeze mnie, Zośka.;)
Niebieska linia? A o czem ona traktuje?
te dziołchy /opolskie
to województwo /opolskie
no weź Pstro.. co tam w Opolu? :P
o życiu , Kasio ;)
Piastonalia trwają Zoska, wsiadaj w pociąg jeszcze zdążysz :P
co to są piastonalia / idę googlać :|
wygooglałam: Piastonalia 2009 – to będzie biedna impreza
:D
A nie mogli tego normalnie nazwać? :P /wyguglała, szto eta?//
eta studencka jumpreza :P
Joł:D
Poker.. fajnie, że jesteś :)
I Vicek z Versalki, Zofio. :)
Na dobranoc, coś na uśmiech:
http://cwiczeniazpatrzenia.blox.pl/resource/slubPDN.jpg
Kolorowych:)
Zapatrzyłam się w poradnik…
Poker – ładnie przetłumaczyłeś wykuty tekst ;)
sofijkaa
wygooglałam: Piastonalia 2009 – to będzie biedna impreza
nie wiem czy jest biedna, ale głosna na bank, koncerty trwają do późnej nocy , a tak mieszkam , że wszystko slychać :D
Kasia
A nie mogli tego normalnie nazwać? :P
a Juwenalia nie mogli normalniej nazwać ? /wiem wiem z łaciny/ …u nas od Piasta , a co sobie będziemy żałować , nawiasem do tej pory jak mowiłam , że są u nas Piastonalia to jakoś tak wszyscy z Opolem kojarzyli odrazu :D
a ja przez ten kurs, to tego roku na ani jednym koncercie, wstyd normalnie ;)
ale komć co ? :D dzień dobry ! nie ma to jak sie wyspać porządnie ;)
Pstro, ale pojechałaś.:) Co w Opolu robił Piast? Chyba z Hermenegildą się ryćkał.
No w Poznaniu będzie Euro:)
mozliwe Drzewo że tak bylo, potem plotkowali że Piast i ona , i tak jak w głuchym telefonie wyszło słowo Piastonalia :D
Może to była Natalia.:)