Zabiorę Was dziś w podróż… do miejsca , w którym bardzo niewielu z Was było, jednak wszyscy o nim słyszeli. Zabiorę Was na wycieczkę „palcem po mapie” do Ameryki, tej umiłowanej.
Tej , w której wszystko jest łatwe i proste, gdzie królują Żydzi, gdzie produkują zupełnie nietandetne auta, kobiety są wyłącznie szczupłe a hamburgery serwuje się jedynie psom. Zabiorę Was do tej Ameryki ambitnej, w której kinematografia komediowa ukazuje amerykański humor poprzez wyjątkowo częste gardłowe bekanie, Bruce Willis tego pamiętnego dnia 11 września sam jeden mógłby uratować WTC /gdziez on wtedy był!/, Chuck Norris znokautowałby Bin Ladena z półobrotu, a koń taki ładny był -amerykański.
O Ameryko! Mogłabym tak jeszcze wiele wyliczać zahaczając o ważniejsze i poważniejsze sprawy, ale szczerze mówiąc nie chce mi się, nie znam się i właściwie mnie to nie interesuje. Zainteresowałam się natomiast jedną maleńką rzeczą wyczytaną gdzieś tam pomiędzy słowami..Zaintrygował mnie czyjś sentyment do jednego ze Stanów Wielkiej Ameryki.
WYOMING – przydomek: Equality State /Stan równości/
Położony na środkowozachodnim kawałku USA ma powierzchnię ponad 250 tys km kw. Dla porównania Polska ma nieco ponad 310 tys. km kw. powierzchni lądu.
Dewizą tegoż Stanu jest Equal Rights czyli Równość praw. Piękna dewiza?
To tutaj 10 grudnia 1869 przyznano kobietom prawa wyborcze a po kilku latach gubernatorem Stanu została pierwsza kobieta.
Jednak Wyoming to przede wszystkim niezwykle malownicze krajobrazy. Park Narodowy Yellowstone, Park Narodowy Grand Teton , Shoshone National Forest (las), zestawienie gór i akwenów wodnych.. chmury poniżej wierzchołków a także charakterystyczne kowbojskie miasteczka.. Tutaj czas jakby płynął w innym wymiarze a ludzie żyli zupełnie w oderwaniu od pędzącej cywilizacji. Zresztą zobaczcie sami.


Taaak.. prawda, że pięknie? Można się zupełnie wyalienować od cywilizacyjnego zgiełku.
Niewiele Wam opowiedziałam, są tacy co wiedzą zdecydowanie więcej na temat Wyoming , ale jednego możecie być pewni.. można się tu skryć, w tym miejscu na pewno nie dopadnie Was sushi.

















Zośka, wycieczka cudna. /popraw błąd w podpiętym linku/
Dzięki Kaśka. Poprawiłam wszystkie, bo mi się żaden nie otwierał.
Życzę udanego wypoczynku ;)
Sofijko, zjadło Ci fragment tekstu. Po frag. “Gdzieś tam pomiędzy słowami…” w wersji, którą mi wczoraj pokazywałaś było:
“[...]znów wybucha w nas permanentne siódme niebo
Już nie panuję nad zmysłami. Moje oczy są oczami wariata
kiedy spotykają się z Twoimi oczami[...]”
Nie wiem, może celowo usunęłaś, ale na wszelki wypadek przypominam.
Nie, no Zośka, natychmiast popraw, ten fragment, co to go pominełąś, albo zezarło, to najlepszy jest!
Tak czytam i czytam i dochodzę do wniosku, że ja tutaj żadnego komentarza merytorycznego nie wymyślę. Zwłaszcza po przeleceniu po zalinkowanych fragmetach /stara – jego stara – notka proca jest the best/
Cześć Ala*, ten facet na koniu to czasem nie Zbig..?;)
Zośka pewno tę wycieczkę zorganizowała dla tych na L-4 , żeby im kawałek świata pokazać /faja/ …
hej, Mikosz:*
Nie, to nie łon, Zbigniewa koń jest izabelowaty.
Pst, a gdzie Ty wczoraj była, a? Nie mów, że z mężem wieczór spędziłaś?
Ala o co Ty mnie posądzasz co ? oszalałaś !!! ? :D /mur/
No widzisz, Zośka, posiedziałaś parę dni googlając i jaka śliczna nocia wyszła.:D
Stany to chyba ostatnie miejsce na ziemi, które chciałabym nawiedzić. Wszędzie jednak można znaleźć ciekawe zakątki, nawet w plastikowych US, co widać i czytać;)